Skromny dom słynnego architekta – dom Karla Hubáčka w Libercu

W Libercu, w spokojnej willowej dzielnicy Starý Harcov, stoi niewielki dom, który miał zrewolucjonizować czeskie budownictwo mieszkaniowe. Pozornie to zwykła kostka uniesiona na smukłych stalowych słupach, otoczona dziś bujną zielenią. Okazuje się jednak, że to prototyp prefabrykowanego domu montowanego zaprojektowany przez architekta słynnego Ještědu. Dom Karla Hubáčka to opowieść o modernistycznych marzeniach, pragmatyzmie życia codziennego i tym, jak wielki architekt przez pół wieku mieszkał w swoim własnym eksperymencie.

Dom Karla Hubáčka w Libercu

Prototyp, który nigdy nie poszedł w serię

Pod koniec lat 50. XX wieku, gdy w Czechosłowacji dominowało budownictwo z wielkiej płyty, Karel Hubáček wraz z zespołem kolegów z libereckiego Stavoprojektu – Vlastimilem Šedo, Josefem Patrmanem i Václavem Bůžkem – opracował koncepcję niedrogiego domu jednorodzinnego ze ścian montowanych z prefabrykatów. Był rok 1959, Hubáček miał 35 lat i dopiero zbierał siły przed swoim najsłynniejszym projektem – hotelem na Ještědzie.

Pomysł był prosty i racjonalny: zaprojektować dom, który można by szybko złożyć z gotowych elementów, tani w produkcji, a jednocześnie funkcjonalny i nowoczesny. Obliczono, że przy produkcji seryjnej taki dom kosztowałby około 70 000 koron czechosłowackich – tyle co mieszkanie w standardowym bloku. To miała być alternatywa dla kolektywnego mieszkania w osiedlach panelowych: własny dom dla każdego.

Założenia kontra rzeczywistość

W 1960 roku rozpoczęto budowę prototypu na działce przy ulicy Alšovej. Inwestorem był narodowy komitet miasta Liberca, który potraktował projekt jako eksperyment mogący zmienić oblicze czeskiego budownictwa mieszkaniowego. Dom ukończono w 1961 roku i zaprezentowano publicznie podczas targów Liberecké výstavní trhy jako przykład przyszłości mieszkalnictwa. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Prototyp kosztował prawie 300 000 koron – ponad cztery razy więcej niż zakładano. Żadne przedsiębiorstwo nie zdecydowało się wdrożyć projektu do masowej produkcji, obawiając się między innymi, że lekka konstrukcja jest zbyt słaba statycznie. Opracowano jeszcze różne warianty – domy bliźniacze, szeregowe, układy złożone z kilku modułów. Ostatecznie żaden nie został zrealizowany. Dom Karla Hubáčka pozostał jedynym egzemplarzem. Unikatem. I stał się domem swojego twórcy.

Kostka na pilotis – modernizm w wersji eksperymentalnej

Dom Karla Hubáčka ma formę prostej kostki o wymiarach około 12×6 metrów, uniesionej na dwunastu smukłych stalowych słupach. Klasyczne corbusierowskie pilotis. To rozwiązanie miało podwójną zaletę: nie zajmowało zbyt dużo działki (pod domem można było urządzić garaż) i nadawało bryle lekkości, jakby unosiła się nad ziemią. Konstrukcja opiera się na stalowym szkielecie. Dwanaście słupów rozmieszczonych w siatce 3×3 (z dodatkowym słupem w miejscu komina) połączono kratownicowym układem stalowych rygli i żelbetowych dźwigarów. To był szkielet, na którym zawieszono całą resztę.

Ściany zewnętrzne i działowe wykonano z prefabrykowanych paneli wypełnionych lekkim porobetonem z dodatkiem lokalnej łupki skalnej. To był jeden z eksperymentów projektu – materiał testowano na miejscu, prasując pokruszoną łupkę z cementem w formy paneli. Elewacje częściowo pokryto nowoczesnymi tynkami Cerami (produkowanymi na licencji brytyjskiej), które miały zapewnić szczelność i trwałość. Początkowo dom prezentował się bardzo surowo – biała kostka na metalowych nóżkach, z płaskim dachem i minimalistyczną estetyką. „Kostka na nóżkach” – tak właśnie mieszkańcy Liberca nazywali ten budynek, przyzwyczajeni do bogato zdobionych, przedwojennych willi.

Dom Karla Hubáčka – wnętrza

Hubáček i jego zespół zadbali o to, by dom był nie tylko nowowoczesny z zewnątrz, ale przede wszystkim funkcjonalny w środku. Główna kondygnacja mieszkalna (piętro) mieściła typowy program niewielkiego mieszkania 3+1: centralny przedpokój, z którego wchodzi się do salonu, wąskiej kuchni, dużej sypialni, małego pokoju dziecięcego oraz łazienki. Co ciekawe, między dwiema sypialniami zastosowano przesuwną ścianę działową, którą można było dowolnie przestawiać lub całkowicie zdemontować. To był kolejny element eksperymentu – elastyczna przestrzeń, która mogła się adaptować do zmieniających się potrzeb rodziny. Dzieci podrastają, potrzeby się zmieniają, architektura powinna na to odpowiadać.

Parter domu pełnił funkcje pomocnicze. Znajdują się tam garaż i pomieszczenia techniczne. Z garażu na piętro prowadziły metalowe schody – surowe, industrialne, zgodne z duchem całego projektu i… niemal bliźniacze jak w wielorodzinnych blokach. Podobnie jak wiele innych elementów wnętrze – meblościanki czy wyposażenie łazienki w domu Hubáčków było identyczne jak w typowych „panelakach”.

Pięćdziesiąt lat życia w prototypie

W 1962 roku, po zakończeniu wystawy, Karel Hubáček przeprowadził się do domu wraz z żoną i dziećmi. On – renomowany architekt, ona – kurator w galerii sztuki. Stać ich było prawdopodobnie na więcej, jednak zdecydowali się na zamieszkanie w tym kameralnym eksperymencie. I zostali w nim do końca życia – przez niemal pięćdziesiąt lat. Ten modernistyczny prototyp, który nie poszedł w serię, stał się domem rodzinnym, świadkiem codzienności, miejscem, w którym wielki architekt jadł śniadania, wychowywał dzieci, projektował swoje kolejne dzieła. Ten dom zamieszkiwał kiedy dowiedział się o otrzymaniu prestiżowej nagrody Perreta.

Dom Karla Hubáčka – mały dom z wielką historią

Dom zyskał miano „małego domu wielkiego człowieka”. Stał się symbolem skromnego stylu życia architekta, który zaprojektował jeden z najbardziej spektakularnych obiektów czeskiej architektury XX wieku. Przez lata Hubáček osobiście wprowadzał do domu ulepszenia. Po kilku sezonach okazało się, że płaski dach przecieka – architekt zdecydował się więc dobudować lekko spadzisty dach jednopołaciowy. Dla poprawy izolacji cieplnej ocieplono ściany i dodano drewniane okładziny elewacyjne, których nie przewidywał oryginalny projekt. Te zmiany nieco złagodziły surowy, minimalistyczny wygląd budynku. Z czasem zarosła go również zieleń – pnący bluszcz oplatający słupy sprawił, że dom zaczął łagodnie wtapiać się w ogród. Z „kostki na nóżkach” stał się częścią miejsca, oswojonym, przytulnym domem.

Walka o ocalenie domu Hubáčków

Karel Hubáček zmarł w 2011 roku. Po jego śmierci dom przestał być zamieszkany – rodzina architekta przeniosła się gdzie indziej, a budynek zaczął popadać w zapomnienie. Co gorsza, nie był objęty żadną ochroną konserwatorską. Nie figurował w rejestrze zabytków. A działka w atrakcyjnej willowej okolicy szybko znalazła potencjalnych nabywców. Istniało realne ryzyko, że nowy właściciel mógłby dom zburzyć lub przenieść w inne miejsce. Dla miasta był to po prostu stary, niewielki budynek na atrakcyjnej działce. Dla świata architektury – unikatowy prototyp zaprojektowany przez jednego z najwybitniejszych czeskich architektów XX wieku.

Dom Hubáčków – zwiedzanie

Z inicjatywy dyrekcji libereckiego Muzeum Północnoczeskiego podjęto działania na rzecz zachowania domu. W 2023 roku władze Kraju Libereckiego wykupiły dom Karla Hubáčka wraz z ogrodem od spadkobierców za około 12 milionów koron. To była inwestycja nie tylko w nieruchomość, ale przede wszystkim w pamięć i dziedzictwo. Od lata 2024 roku dom był przez kilka tygodni oficjalnie udostępniony dla zwiedzających. Opiekę nad nim przejęło Muzeum Północnoczeskie, które urządziło wewnątrz stałą ekspozycję poświęconą życiu i twórczości Karela Hubáčka. Na kilkunastu sesjach zwiedzania można było zobaczyć oryginalnie zachowany wystrój wnętrza z lat 60., poczuć atmosferę miejsca, w którym architekt żył i pracował przez pół wieku. Obecnie dom został zamknięty i czego go generalny remont. Prawdopodobnie w 2027 roku znów będzie otwarty do zwiedzania.

Czego nas uczy dom Hubáčka?

Ta historia opowiada o kilku rzeczach jednocześnie. Po pierwsze – o tym, jak trudno jest zmienić rzeczywistość poprzez projektowanie. Hubáček i jego zespół chcieli stworzyć dostępny dom dla każdego, a stworzyli prototyp, który okazał się zbyt drogi i zbyt ryzykowny dla masowej produkcji w ówczesnych realiach. Po drugie – o tym, że eksperyment architektoniczny może stać się domem. Że modernistyczna wizja nie musi być zimna i nieludzka, jeśli jest użytkowana przez kogoś, kto ją rozumie i akceptuje jej ograniczenia. Eksperymenty na ludziach wprawdzie nie są etyczne, ale co innego gdy architekt eksperymentuje na sobie. Po trzecie wreszcie – o pokorze. Architekt Ještědu, twórca jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Czechach, żył w niewielkim, niezbyt efektownym domu, który sam zaprojektował. Nie budował sobie rezydencji, nie demonstrował statusu. Mieszkał w prototypie, który nie wszedł do produkcji, i przez pięćdziesiąt lat udowadniał, że to dobry projekt. To modernistyczna kostka na nóżkach, która przez pół wieku była po prostu domem. Małym domem wielkiego człowieka.

Źródła:

Den Architektury
Novinky.cz
Earch.cz
Wikipedia
Informacje własne z wizyty

Przewijanie do góry