W latach 60. ludzkość myślała nie tylko o podboju kosmosu, ale szukała również nowych form mieszkalnictwa na własnej planecie. Epoka kosmiczna nie pozostała jednak bez wpływu na to. Najlepszym przykładem jest futurystyczny projekt Futuro House. Dom przyszłości zaprojektowany w 1968 roku przez fińskiego architekta Matti Suuronena, który z nadzieją (i sporą dozą odwagi) potraktował ideę domku letniskowego jak kapsułę do życia. I to dosłownie.
Futuro House – letniskowy dom UFO
Projekt Futuro powstał z pragmatycznej potrzeby – na zamówienie. Zadaniem Suuronena było stworzenie lekkiego, mobilnego schronienia dla narciarzy, które można by postawić wysoko w górach. Postawił więc na tworzywa sztuczne – nowy, kuszący materiał lat 60., który obiecywał łatwość formowania, lekkość, odporność i futurystyczny połysk. Główna bryła miała kształt eliptycznego dysku o średnicy 8 metrów, a całość składała się z 16 prefabrykowanych segmentów, skręcanych na miejscu. Alternatywnie można było gotową konstrukcją przetransportować helikopterem na wcześniej przygotowane miejsce. Do tego okna owalne jak w samolocie, klapowe drzwi rodem z „Jetsonów” i plastikowe wnętrze z wbudowanymi meblami w odcieniach błękitu, pomarańczy lub żółcieni. Nie trudno doszukać się analogii do innych modułowych konstrukcji z tego okresu – Jugokiosków.

Statek kosmiczny transportowany samochodem
Pierwszy egzemplarz Futuro spotkał się ze sporym entuzjazmem. Po prezentacji na targach FinnFocus w 1968 roku w Londynie po licencję na produkcję domku zgłosiło się 20 firm z różnych krajów. Części Futuro transportowano helikopterem, samochodem, a nawet holowano na saniach. Konstrukcja osadzona była na stalowych nogach, które można było regulować w zależności od nierówności terenu. We wnętrzu znalazło się miejsce dla sześciu osób, rozkładane łóżka, centralnie umieszczony piecyk, aneks kuchenny i łazienka. Wszystko zorganizowane tak, by każdy centymetr miał znaczenie. Dom miał być produktem – masowym, powielalnym, przystępnym. Tak się jednak nie stało.
Kryzys paliwowy i koniec Futuro House
Wszystko rozbiło się o ropę. A raczej o jej cenę. Kryzys paliwowy z 1973 roku dramatycznie podniósł koszty produkcji tworzyw sztucznych. Do tego doszła nieufność społeczna wobec plastiku, problemy z izolacją termiczną i pożarami, a także fakt, że konstrukcja wyglądała zbyt dziwnie, by przekonać do siebie przeciętnego nabywcę. W efekcie wyprodukowano jedynie niecałe 100 egzemplarzy, z których część przepadła bez śladu.

Futuro House i kult wokół niego
A jednak Futuro przetrwało. Dziś to przedmiot kultu – poszukiwany przez kolekcjonerów, miłośników architektury alternatywnej i futurystycznych wspomnień. Wokół ocalałych egzemplarzy powstała społeczność właścicieli pasjonatów, która śledzi lokalizacje, organizuje remonty, dokumentuje przemiany., wymienia się spostrzeżeniami i doświadczeniem. Najbliższe Futuro House możemy oglądać w Berlinie i Monachium. Inne znajdują się w Australii, Nowej Zelandii, USA, Japonii i Finlandii. Zyskały status rzeźb architektonicznych, muzealnych artefaktów, dziś już także AirBnb. Futuro nie stało się przyszłością. Ale za to zostało symbolem wiary w przyszłość – tej nieidealnej, trochę kiczowatej, ale odważnej. I może właśnie dlatego tak dobrze się starzeje.




