Warszawska architektura lat 40. i 50. kojarzy się przede wszystkim z Pałacem Kultury i socrealistycznymi gmachami MDM. Tymczasem nie tak daleko od centrum, bo na popularnym Mokotowie, stoi budynek, który opowiada zupełnie inną historię – historię odwilży, powrotu do racjonalizmu i cichego buntu przeciwko wymuszonej ozdobności. Garaż Zajezdni Służby Zdrowia przy ul. Woronicza to nie jest obiekt, który zatrzymuje przechodniów efektowną fasadą. To architektura dyskretna, funkcjonalna, ale właśnie dlatego fascynująca.

Architektura odwilży
Lata 1956-58 to w polskiej architekturze okres przełomowy. Po śmierci Stalina i przemianach politycznych października 1956 roku socrealizm przestał być jedyną dopuszczalną formą wyrazu. Architekci, zmęczeni przymusową dekoracyjnością i pseudoklasycznymi kolumnami, zaczęli wracać do modernistycznych korzeni – prostoty, funkcjonalności, szczerości materiału. W tym klimacie powstał garaż dla pojazdów służby zdrowia – obiekt z pozoru całkowicie utylitarny, a jednak zaprojektowany z dbałością o detale i kompozycję. Projektowany jeszcze w dobie obowiązywania „stalinowskiego baroku”, jednak zwiastujący zmiany w krajobrazie Polski. Zespół projektowy w składzie Wiesław Żochowski, Mariusz Dalak i Janusz Czajkowski z zespołem stanął przed zadaniem stworzenia przestrzeni, która musiała pomieścić ambulanse i samochody techniczne, ale jednocześnie wpisać się w krajobraz odbudowywanej Warszawy.


Konstruktywizm w Polsce
Patrząc na bryłę budynku, trudno nie dostrzec ech radzieckiego konstruktywizmu lat 20. i 30. XX wieku. Ten nurt – zapomniany w stalinowskiej Rosji, ale żywy w pamięci architektów – rzadko stawał się punktem odniesienia dla pokolenia polskich modernistów. Jednak zwłaszcza w Warszawie można znaleźć nieliczne obiekty noszące wyraźne cechy stylowe. Konstruktywizm głosił, że forma powinna bezpośrednio wynikać z funkcji. Materiały nie powinny być ukrywane, lecz eksponowane, że geometria to nie ozdoba, lecz struktura. W garażu przy Woronicza widać to wszystko: rytmiczne podziały elewacji wynikające z logiki konstrukcji, oszczędność formy przy jednoczesnej dbałości o proporcje. Inspiracje widać szczególnie w sposobie operowania poziomymi liniami – charakterystycznym dla konstruktywistycznych garaży i obiektów przemysłowych Moskwy czy Leningradu. Równocześnie jednak warszawski obiekt jest bardziej stonowany, mniej monumentalny. Jakby architektom zależało na tym, by nie przyciągać nadmiernej uwagi, lecz po prostu dobrze spełniać swoją rolę. To z kolei wpisuje go jednocześnie w nurt modernizmu zachodniego.


Garaż Zajezdni Służby Zdrowia
Budynek składa się z właściwie trzech połączonych ze sobą brył – główna hala garażowa to prostopadłościan o wyraźnie horyzontalnej kompozycji. Elewacja operuje rytmem prostokątnych otworów okiennych i horyzontalnych linii, tworząc układ, który jest zarówno czytelny, jak i harmonijny. Nie ma tu żadnych ozdobników – jedynie logika konstrukcji i rozkładu przestrzeni. Charakterystyczne są także subtelne detale: sposób, w jakim bryły się łączą, kąty nachylenia dachów, sposób wykończenia krawędzi. W takich detalach widać w klasę i świadomość formy. Najbardziej charakterystyczne i fotogeniczne są jednak okrągłe, przeszklone rampy wjazdowe znajdujące się na obu końcach obiektu.

Historia budynku
Garaż Zajezdni Służby Zdrowia w Warszawie jest pierwszym tego rodzaju budynkiem w Polsce. W latach kiedy powstawał nawet moderniści, którzy w motoryzacji widzieli przyszłość, nie spodziewali się jak popularnym środkiem transportu stanie się samochód prywatny. Kolektywny charakter ustroju sprzyjał zresztą rozwojowi komunikacji zbiorowej. Tutaj sytuacja była nieco inna, ponieważ garaż powstał na potrzeby służby zdrowia, a konkretnie Stołecznej Kolumny Transportu Sanitarnego. Zatem od razu musiał być nastawiony na pojazdy indywidualne. Oprócz ponad 400 miejsc do parkowania zaprojektowano tu także przestrzenie warsztatowe czy myjnię. Oprócz tego pomieszczenia administracyjne i magazyn. Na upowszechnienie takich budynków w Polsce trzeba było czekać niemalże pół wieku. A i tak nie osiągnęły one rozmachu zajezdni przy ul. Woronicza. Piętrowe garaże nie są dziś wielofunkcyjnymi budowlami, a agregatami panicznie próbującymi spiętrować ogromną liczbę samochodów w centrach miast i na osiedlach.


Garaż Zajezdni Służby Zdrowia to zabytek
Obiekt przetrwał ponad pół wieku w zmiennych warunkach. Przez lata służył swojej pierwotnej funkcji, stopniowo popadając w zapomnienie. Remont, który nastąpił w ostatnich latach, stanął przed dylematem: jak zachować autentyczność obiektu, nie zamrażając go w muzealnej formie? Niestety na to pytanie nie znaleziono dobrej odpowiedzi. Pod warstwą ocieplenia zniknęły detale architektoniczne nadające temu budynkowi modernistycznego charakteru. Struktura silikatowej cegły na fasadzie została spłaszczona, a po klinkierowych detalach cokołu nie ma już śladu. Mimo to budynek generalnie zachował swoją formę, a także funkcję, co zostało docenione przez konserwatora zabytków. W 2023 roku budynek został oficjalnie objęty opieką konserwatorską.
Źródła:


