Utopijne osiedla Paryża – 5 postmodernistycznych blokowisk

Paryż to miasto, które wielu kojarzy z Haussmannowskimi bulwarami, secesją w dzielnicy 16 i metalowym iglakiem na Polu Marsowym. Ale skrywa także drugą, mniej znaną twarz. W latach 70. i 80. XX wieku stolica Francji i jej przedmieścia stały się eksperymentalnym polem dla architektów, którzy mieli już dość szarego, racjonalnego modernizmu w stylu Le Corbusiera. Po dekadach betonowych bloków na planie litery L czy U, zaczęto na nowo zadawać pytania o piękno, symbol, dekorację i społeczne znaczenie przestrzeni. Zobacz najciekawsze osiedla Paryża i okolic.

Co zobaczyć w Paryżu poza Notre Dame?

Postmodernizm w architekturze francuskiej to nie tylko reakcja estetyczna – to także rewolta ideologiczna. Jak przystało na państwo słynące ze swoich rewolucyjnych zapędów. Zamiast powielać abstrakcyjne siatki i czyste bryły, zaczęto bawić się formą, tworzyć budynki-symbole, cytaty, teatralne scenografie życia codziennego. Przestrzeń znów miała poruszać, nie tylko działać. Miała komentować historię, nie udawać, że jej nie było. Miała być kolorowa, nie tylko w bezduszny sposób wynikająca z funkcji. Stąd monumentalność, skala, odniesienia do klasyki, ale w przerysowanej, niemal komiksowej estetyce.

Osiedla Paryża i polityka społeczna

Trzeba jednak pamiętać, że te architektoniczne ekscesy nie powstawały w próżni. Francja lat 70. i 80. była krajem imigracji. Z byłych kolonii, z Afryki Północnej, z Karaibów licznie przybywali imigranci w poszukiwaniu lepszego życia w bogatym państwie Europy. Nowi mieszkańcy potrzebowali tanich mieszkań, a państwo – chcąc uniknąć tworzenia slumsów – inwestowało w rozbudowę grands ensembles, wielkich zespołów mieszkaniowych na przedmieściach (banlieues). Te osiedla miały być nowoczesne, funkcjonalne i pełne życia. Często jednak kończyło się na dobrej woli i formalnym rozmachu, który nie szedł w parze z troską o długofalowe użytkowanie.

Z czasem niektóre z tych przestrzeni zaczęły się borykać z problemami społecznymi: wykluczeniem, bezrobociem, napięciami etnicznymi. Ale jako architektura wciąż pozostają fascynującym świadectwem epoki, w której próbowano wymyślić miasto od nowa. Nie sposób odebrać chęci i tego, że pomimo mocno socjalnej funkcji, blokowiska często projektowano mając na uwadze człowieka i jego potrzeby. W tym artykule wybrałem jakie są najciekawsze osiedla Paryża, które warto zobaczyć, jeśli masz ochotę na miejski trekking poza utartym szlakiem.

Osiedla Paryża – spis treści:

  1. Orgues des Flandres – Paryż
  2. Les Espaces d’Abraxas – Noisy-le-Grand
  3. Les Arènes de Picasso – Noisy-le-Grand
  4. Cité Pablo Picasso – Nanterre
  5. Les Choux de Créteil – Créteil

1. Orgues de Flandre, Paryż (1974–80)

Położone w 19. dzielnicy Paryża, Orgues de Flandre (czyli „Organy Flandrii”) zaprojektował Martin van Trek. Zespół składa się z czterech wysokich wież (do 123 metrów wysokości) i kilkunastu niższych budynków. Całość układa się w rzeźbiarską kompozycję przypominającą piszczałki organów. Architektura brutalna w formie, ale z wyraźną próbą humanizacji, Stąd wzięły się zakrzywione narożniki, falujące linie balkonów, zmienne wysokości poszczególnych bloków.

Orgues to manifest skali. W założeniu miało być monumentalnie, ale nie anonimowo. Niestety, przestrzenie wspólne okazały się trudne w utrzymaniu, a wyraźny kontrast z klasyczną tkanką Paryża podsycał napięcia. Dziś Orgues de Flandre funkcjonują jako wciąż zamieszkane, nieco zapomniane dzieło wysokiego modernizmu, z rosnącym zainteresowaniem urbanistów i fotografów. Warto jednak zwrócić uwagę, że po latach sam projekt został doceniony, dzięki czemu doczekał się dobrze wykonanych remontów.

2. Les Espaces d’Abraxas, Noisy-le-Grand (1978–83)

To najgłośniejsze i najbardziej fotogeniczne osiedle postmodernizmu we Francji. Zaprojektowane przez Ricardo Bofilla jako monumentalna scenografia inspirowana Rzymem, te trzy budynki – Le Palacio, Le Théâtre i L’Arc – tworzą razem przestrzeń publiczną, która wygląda jak plan filmowy. I faktycznie: kręcono tu m.in. „Brazil” Terry’ego Gilliama i „Igrzyska śmierci”.

Espaces d’Abraxas miały być nowym wzorem dla mieszkalnictwa, nazywanym szumnie elegancją dla ludu. Ale wielka forma nie zdołała powstrzymać problemów. Powodem był skomplikowany układ wind i klatek schodowych, brak integracji z otoczeniem, niedoinwestowanie i stygmatyzacja. Te przyczyny doprowadziły do tego, że część mieszkań była przez lata opuszczona. Dziś to jedno z najczęściej fotografowanych osiedli w Europie i symbol nie tylko odwagi, ale i pułapek postmodernistycznego idealizmu. Zróżnicowane są również opinie co do stosunku miejscowych do turystów.

3. Les Arènes de Picasso, Noisy-le-Grand (1984–85)

Rzut beretem od Abraxasu znajdziemy kolejne urbanistyczne dziwo. Chodzi o Les Arènes de Picasso, projektu Manuela Núñeza Yanowskiego. Dwie półkoliste bryły otaczają przestrzeń przypominającą plac publiczny, na którym znajduje się wielki krąg wyłożony posadzką w geometryczne wzory. Całość przywodzi na myśl futurystyczne forum, gdzie klasyczna symetria została przetworzona przez estetykę retrofuturyzmu.

Z powietrza osiedle wygląda jak soczewka. W środku zaś dominują surowe kolory, ciemne korytarze i nieintuicyjne układy mieszkań. Les Arènes były próbą stworzenia nowej formy życia wspólnotowego, ale szybko okazało się, że monumentalność nie wystarcza do budowania więzi sąsiedzkich. Choć wciąż zamieszkane, osiedle uchodzi za jedną z bardziej kontrowersyjnych realizacji lat 80. Ze wszystkich opisanych w tym artykule osiedli uchodzi za najbardziej problematyczne i charakteryzuje się bardzo wysokim poziomem gettoizacji. Zaleca się uważać w tej okolicy, zwłaszcza z aparatem w ręce.

4. Cité Picasso, Nanterre (1974–80)

Tuż przy Défense, w Nanterre, stoi kolejna wariacja na temat życia zbiorowego – Cité Picasso. Osiedle składa się z krągłych i wielobocznych wieżowców w układzie spiralnym i powstało na miejscu dawnego algierskiego getta. Choć mniej znane niż inne paryskie postmodernistyczne eksperymenty, Cité Picasso robi wrażenie swoją odwagą formalną i złożonością układów. Znajdująca się w centrum osiedla olbrzymia rzeźba węża pokrytego ceramiczną mozaiką jest powodem niejednego virala w social mediach.

Architektura miała być demokratyczna. Dlatego każdy budynek jest nieco inny, ale wciąż wpisany w kompozycję całości. Jednak brak jasnej struktury wewnętrznej sprawił, że użytkownicy gubili się w przestrzeni, a władze miejskie zaczęły myśleć o częściowej rozbiórce już w latach 90. W dodatku specyficzne kształty okien i elewacje z mozaiki są drogie w utrzymaniu i remontowaniu. Brak kątów prostych w mieszkaniach dodatkowo ogranicza ich ustawność. Do dziś osiedle jest tematem badań, zdjęć i miejskich legend, choć jego mieszkańcy mierzą się z bardzo realnymi problemami: trudnym dostępem do usług, słabym skomunikowaniem i stygmatyzacją.

5. Les Choux de Créteil, Créteil (1969–74)

Na koniec prawdopodobnie najbardziej znane (i najbardziej zaskakujące) osiedle we Francji: Les Choux de Créteil, czyli… kapusty. Kompleks jest złożony z kilkunastu wieżowców projektu Gérarda Grandvalsa, których balkony rozrastają się w bulwiaste, organiczne formy przypominające liście kapusty. Powstały z betonu, ale z zaskakującą lekkością. Idea? Maksymalna powierzchnia zieleni, światła i prywatności, ponieważ każdy balkon miał być osobistym ogrodem.

Les Choux to manifest ekologicznego modernizmu avant la lettre. Niestety, idea zielonych balkonów z czasem przegrała z rzeczywistością: trudności w utrzymaniu zieleni, zmiany użytkowników, standardowe problemy społeczne. Ale wizja przetrwała. Budynki zostały odnowione, część mieszkań zmieniono w przestrzenie dla artystów, na korzyść działa także bliskość uniwersytetu dzięki czemu społeczność na osiedli jest przemieszana klasowo. Osiedle zyskało status kultowego i dziś uchodzi za dowód, że nawet brutalizm może być zaskakująco miękki.

Osiedla Paryża – postmodernistyczna utopia

Paryski postmodernizm nie jest jedynie śladem eksperymentu z przeszłości, ale też jest to lekcja na dziś. O tym, że skala nie wystarczy, że forma musi być wsparta funkcją, a piękno – społecznym sensem. Ale też o tym, że odwaga projektowa, kiedy się ją naprawdę czuje, zostawia trwały ślad. Jeśli jesteś w Paryżu i masz chwilę odwiedź któreś z tych osiedli. Do każdego z nich można bardzo sprawnie dostać się komunikacją miejską. Nie znajdziesz ich na pocztówkach, ale właśnie tam, na podparyskich osiedlach bije inne serce miasta.

Przewijanie do góry