Gdyby o przyszłości architektury decydowała wyłącznie strefa zakazu lotów dronem, były ośrodek wypoczynkowy w Kiekrzu wciąż miałby się znakomicie. Pusta przestrzeń w powietrzu nadal tu obowiązuje, choć na ziemi nie zostało już niemal nic. W marcu 2026 roku ciężki sprzęt ostatecznie domknął historię miejsca, które przez ostatnie dekady zamieniało się w jeden z najbardziej malowniczych obrazów planistycznej bezradności w Wielkopolsce.

Zamiast koncepcji na nowe życie, inwestora czy przemyślanej adaptacji, miasto wybrało najprostszy wariant: obrócić wszystko w stertę gruzu. Następnie teren udostępnić mieszkańcom jako parking i ścieżkę do plaży. Impulsem do rozbiórki stał się pożar okolicznych pustostanów w połowie 2025 roku. Decyzja zapadła szybko, zamykając wieloletni epizod, w którym architektura wczasowa z czasów PRL powoli kruszała na oczach spacerowiczów. Władze Poznania, którego Kiekrz jest częścią, przez lata udawały, że problemu nie widzą.
Kiekrz – resortowy luksus
Powstały w latach 70. kompleks przy ulicy Chojnickiej nie był zwykłą bazą noclegową. Jako ośrodek Resortu Spraw Wewnętrznych – a później policyjne centrum szkoleniowe – dysponował budżetem i swobodą projektową niedostępną dla masowych inwestycji wczasowych. Poszczególne obiekty zyskały kosmiczne patronaty. Istniały tu m.in. pawilony Wenus czy Merkury. Nad drzwiami wisiały charakterystyczne neony, z których przez lata szabrownicy i wandale wyciągali kolejne litery, aż zostały same szkielety i marne resztki rurek.

Wnętrza stołówki i kawiarni reprezentowały to, co w powojennym modernizmie najlepsze: odwagę w operowaniu fakturą i kolorem. Słonecznie żółte, metalowe moduły tworzyły sufit o strukturze ażurowych fal. Słupy nośne obłożono lustrzanymi taflami, a na posadzkach i ścianach dominowały dopracowane boazerie oraz przemyślane rzemiosło stolarskie. Ośrodek Wypoczynkowy w Kiekrzu to architektura pomyślana jako całościowe doświadczenie – od światła po detal.


Egipskie mozaiki z Chodzieży
Najważniejszy punkt programu znajdował się w sali bankietowej. W 1972 roku dwiema ścianami zawładnęła monumentalna mozaika o wymiarach 12 na 4 metry. Jej autorki, Urszula Okupniak-Chmielewska i Janina Katulska-Jakubowska – absolwentki poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych – ułożyły wielką kompozycję z odpadów przemysłowych: chodzieskiej stłuczki porcelanowej. Wnętrze policyjnego ośrodka nad polskim jeziorem zyskało oprawę rodem z Bliskiego Wschodu. Z połyskujących skorup wyłaniały się postaci Egipcjan z wazami, palmy, piramidy i rozżarzone słońce.

Trudno dziś dociec, dlaczego akurat ten motyw trafił do zamkniętego obiektu MSW, ale w estetyce lat 70. była to realizacja wybitna – grająca światłem i strukturą. Prawdopodobnie Egipt i ciepłe kraje po prostu kojarzył się z wymarzony wakacjami, więc twórcy postanowili zapewnić chociaż ich namiastkę. Przez ostatnie lata dzieło przetrwało pożary, dewastację, a nawet ataki graficiarzy pokrywających porcelanę sprayem. Z sześciu tego typu ściennych prac, jakie autorki stworzyły w całym kraju, ta kierska okazała się jedyną, która przetrwała w całości do naszych czasów.

Ośrodek Wypoczynkowy w Kiekrzu i brak pomysłu
Gdy miasto ogłosiło przetarg na rozbiórkę kompleksu, losy mozaiki zawisły na włosku. Dokumentacja przewidywała wprawdzie jej ostrożny demontaż, jednak nie zawierała żadnego planu na jej późniejsze wyeksponowanie. Realny scenariusz zakładał, że po zdjęciu ze ściany trafi do miejskiego magazynu, gdzie pozostanie na nieokreślone dekady. Wtedy zareagowali mieszkańcy. Inicjatywa oddolna pod wodzą Dagmary Barańskiej-Morzy, wspierana przez Nieformalną Radę ds. Mozaiki oraz stowarzyszenie SOAP, zebrała pod petycją blisko tysiąc podpisów. Zanim doszło do rozbiórki, grupa aktywistów własnoręcznie wyczyścili porcelanową płaskorzeźbę z warstw farby i brudu.
Radni miejscy po presji społecznej przyjęli uchwałę o zabezpieczeniu dzieła i znalezieniu dla niego nowej lokalizacji. Zgodnie z oficjalnymi zapowiedziami, mozaika Okupniak i Jakubowskiej ma w przyszłości ozdobić podwórze kamienicy przy ulicy Święty Marcin 30, w sąsiedztwie kina Muza. Zabezpieczono również stelaże po dawnych neonach, które trafiły do magazynów Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji.


Ruina zamiast adaptacji
Wyburzenie ośrodka w Kiekrzu wpisuje się w szerszy, niepokojący wzorzec traktowania architektury powojennego modernizmu. Przez lata brak jakichkolwiek decyzji zabezpieczających doprowadza obiekty o sporej wartości użytkowej do stanu technicznej agonii. Gdy budynek staje się niebezpieczną ruiną, jedynym argumentem w dyskusji pozostaje spychacz.
To przypadek znany z wielu polskich miast. Dziś zamiast trudu adaptacji i próby wpisania wartościowej formy w nowe funkcje, często wybiera się najkrótszą drogę do czystego placu. Pozostała po obiekcie mozaika zyska zapewne drugie życie w centrum Poznania. Niestety sam obiekt nad Jeziorem Kierskim dołączył do długiej listy miejsc, po których zostały jedynie archiwalne zdjęcia i sterta gruzu.
Zdjęcia zostały wykonane w 2021 roku.

Źródła:
Architektura Murator
Petycja ws. mozaiki w Ośrodku Wypoczynkowym w Kiekrzu


