Są budynki, obok których przechodzimy setki razy i nigdy ich nie zauważamy. Osiedle mieszkaniowe, domek wczasowy pod miastem, klimatyczne sanatorium z lat 70., niepozorny dom handlowy w centrum. Napisałem o nich książkę. Turysta futurysta to moja próba odpowiedzi na pytanie, czy polski modernizm to tylko architektura, czy może coś więcej. Im dłużej jeździłem, fotografowałem i patrzyłem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to drugie. Te miejsca powstawały w czasach niedoboru. Ktoś jednak potrafił wtedy zaprojektować coś odważnego, dziwnego, czasem wręcz zachwycającego. Szarość, którą im dziś przypisujemy, często jest tylko kwestią naszego spojrzenia.

Dlaczego o architekturze pisze się tak, że trudno to czytać?
O architekturze zazwyczaj pisze się w sposób trudny. Dominuje język branżowy, a uwaga skupia się na stronie biznesowej albo technicznej: konstrukcji, materiałach, kosztach, inwestorach, parametrach, termodynamice. To ważne tematy, ale zostawiają czytelnika z boku. Na dalszy plan schodzą aspekty społeczne i humanistyczne, czyli to, dla kogo budynek powstał, jak wpłynął na życie ludzi i co dziś dla nich znaczy. Jeszcze rzadziej mówi się o emocjach i percepcji, a przecież to one są pierwszym i najbardziej bezpośrednim zetknięciem z architekturą. W „Turyście futuryście“ próbuję to odwrócić. Piszę nie tylko o tym jaka jest przestrzeń, ale też jak się w niej jest. Jak odczuwa ją nasze ciało i umysł, jak działa na nasze zmysły i jak nasze prywatne filtry i doświadczenia mogą wpływać na odbieranie budynku.

Jak naprawdę odbieramy architekturę?
Zanim ktokolwiek zapyta, kto zaprojektował budynek i w którym roku, w ciągu kilku sekund odbiera go całym ciałem. Pierwsze wrażenie bierze się z zestawu bodźców: światła, kolorów, faktur, zapachu, dźwięku, temperatury i wilgotności powietrza. Chłód betonowej klatki schodowej, echo w wysokim holu, wygłuszająca wykładzina w hotelu, ciepło nagrzanej słońcem elewacji, zapach starego linoleum, sposób, w jaki światło wpada przez szklaną ścianę. Wszystko to działa na nas, zanim cokolwiek zrozumiemy. Dopiero później architektura rozchodzi się na poszczególne dziedziny: historię, technikę, ekonomię, urbanistykę. Ta książka zaczyna od tego pierwszego momentu. Uczy zauważać, co czujemy w danym miejscu, i dopiero z tego wyprowadza pytania o to, dlaczego tak jest.


Co znajdziesz w książce Turysta futurysta?
Turysta futurysta jest jednocześnie fotoreportażem, przewodnikiem i albumem fotograficznym. Nie chciałem zamykać jej w jednej szufladzie. Opisuję i pokazuję cały przekrój architektury modernistycznej w Polsce. Od początków światowego modernizmu, przez dwudziestolecie międzywojenne, czasy socrealizmu aż po schyłek PRL:
- modernistyczne osiedla mieszkaniowe,
- kameralne ośrodki wypoczynkowe,
- sanatoria,
- obiekty przemysłowe,
- budynki użyteczności publicznej,
- domy handlowe i towarowe,
- domy kultury i centra społecznościowe,
- małą architekturę.
To nie jest wycieczka śladem ikon, o których i tak wszyscy słyszeli. Śnieżka czy Spodek to klasyka, ale oprócz tego w dużym stopniu skupiłem się na miejscach, które są zdecydowanie mniej znane. Zależało mi też, żeby książka uczyła patrzeć. Na co zwrócić uwagę, jaki detal coś zdradza i dlaczego warto się zatrzymać przed budynkiem, który na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia.


Jaką stronę modernizmu pokazuje ta książka?
Bardzo zależało mi na pokazaniu mniej znanej strony polskiego modernizmu. Zwykle oglądamy ten sam wąski wybór obiektów z największych miast. Dlatego w książce postawiłem na szeroką dywersyfikację geograficzną: znajdują się w niej zdjęcia ze wszystkich regionów Polski, prawie każde z dawnych 49 województw. Świadomie skupiłem się także na mniejszych miastach. To właśnie tam modernizm często ma gorszy los niż w pierwszej piątce największych ośrodków w Polsce. Jest rzadziej doceniany, rzadziej chroniony, szybciej zaniedbywany, przebudowywany albo wyburzany. Pokazanie tych miejsc to dla mnie nie tylko wycieczka, ale też sposób na zwrócenie uwagi, że warto je zauważyć, zanim znikną.

Dla kogo jest Turysta futurysta? Czy trzeba znać się na architekturze?
Nie trzeba. Książka sprawdza się niezależnie od poziomu zaawansowania:
- Początkujący mogą z nią stawiać pierwsze kroki w świecie architektury. Nie potrzebują wiedzy ani słownika pojęć, wystarczy ciekawość.
- Średnio zaawansowani poznają bardziej szczegółowe aspekty: jak czytać formę, detal, materiał i kontekst społeczny budynku.
- Zaawansowani z dużym prawdopodobieństwem znajdą w niej miejsca, których jeszcze nie odwiedzili.
To także dobra propozycja dla osób, które lubią podróżować bez pośpiechu i szukać ciekawych miejsc poza utartym szlakiem, oraz dla zupełnie zwyczajnych ciekawskich. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, kto i po co zbudował ten dziwny budynek na twojej ulicy, ta książka jest również dla ciebie. Tradycyjna turystyka, city-breaki w największych miastach i egzotyczne plaże stały się już trochę nudne? Turysta Futurysta proponuje alternatywę. Nie jest to doświadczenie podane na tacy, a zachęta, żeby ćwiczyć uważność i eksplorować samemu wszystko, na co przyjdzie ochota. Turysta Futurysta kieruje się jedną podstawową zasadą – wszędzie możemy znaleźć coś ciekawego.
Czy to dobry pomysł na prezent?
Tak. Turysta Futurysta to twarda oprawa, bogata szata wizualna i temat, który zaskakuje nawet tych, którzy twierdzą, że architektura ich nie interesuje. Świetnie sprawdzi się jako prezent dla miłośnika podróży, fotografii i designu, dla kogoś, kto lubi odkrywać miasta na własną rękę, a także dla osoby, która dopiero zaczyna się tym interesować.


Informacje o książce
- Tytuł: Turysta futurysta
- Autor: Maciej Czarnecki
- Wydawca: Znak Literanova
- Rok wydania: 2026 (premiera 23 września 2026)
- Liczba stron: 416
- Oprawa: twarda
- Gatunek: reportaż, przewodnik i album fotograficzny o polskim modernizmie
- Dostępność: księgarnie stacjonarne i internetowe

TURYSTA FUTURYSTA – Najczęstsze pytania
O czym jest „Turysta futurysta“?
O polskiej architekturze modernistycznej widzianej oczami fotografa i podróżnika: od osiedli mieszkaniowych, przez sanatoria i ośrodki wypoczynkowe, po obiekty przemysłowe i domy handlowe. Książka łączy reportaż, przewodnik i album.
Czy to książka dla specjalistów?
Nie. Jest napisana prostym językiem i pomyślana tak, aby mogli ją czytać zarówno początkujący, jak i osoby dobrze znające temat.
Czy książka opisuje tylko znane obiekty, jak katowicki Spodek?
Nie. Skupia się głównie na miejscach mało znanych, w tym na obiektach z mniejszych miast, z których wiele jest zaniedbanych lub zagrożonych.
Z jakich regionów pochodzą fotografie?
Ze wszystkich regionów Polski.
Czym różni się od typowych książek o architekturze?
Zamiast skupiać się na stronie technicznej i biznesowej, zaczyna od odbioru zmysłowego i emocjonalnego, czyli od światła, faktur, dźwięku, zapachu i temperatury, a następnie przechodzi do kontekstu społecznego i humanistycznego.
ZAJRZYJ DO KSIĘGARNI
Książkę „Turysta Futurysta” kupisz
w niemal wszystkich księgarniach internetowych i wielu sklepach stacjonarnych.
Do zobaczenia w drodze,


